Rozszerzanie diety dramat

W jaki sposób rozszerzać dietę niemowlęcia?  Ile wody powinno pić dziecko? Co podawać, gdy malucha męczą zaparcia?  Na te i inne pytania chętnie odpowiedzą wam ekspert z poradni JeszFresh dietetyk online oraz doradca ds. żywienia HiPP.

Dietetyk Aleksandra Kilen-Zasieczna

Dietetyk Izabela Wójcik

Zadawanie pytań ekspertom  lub włączenie się do dyskusji jest możliwe dopiero po zalogowaniu się w Klubie.  Pytania zadajesz anonimowo (pod nickiem). Przed pierwszym zalogowaniem na Forum zostaniesz poproszony/a o zaakceptowanie ne-etykiety oraz o podanie swojego nicku.

Natalii
pn 08. 06. 2026, 13:07
Awatar użytkownika
Rozszerzanie diety dramat
Cześć Dziewczyny, potrzebuje się wygadać… mam 10-miesięczną córkę. Rozszerzanie diety to jest dramat. Nigdy w życiu nie chciało mi się krzyczeć i przeklinać - oczywiście nie robię tego przy dziecku… mam wrażenie, że wychodzi ze mnie jakaś najgorsza wersją mnie. Bardzo się staram… zmieniam konsystencje, smaki, nie daje nic słodkiego, jeżdżę po najlepsze warzywa i mięsa, a ona nie chce NIC. Czy to kiedyś minie… pocieszcie mnie proszę…
berenika
wt 09. 06. 2026, 09:16
Awatar użytkownika
Rozszerzanie diety dramat
Wyluzuj, ja odkąd nie sole naszych posiłków i daje jej to co my jemy to odżyłam. I okazało sie że córka woli kawałki bardziej od papek   Skoro i tak nie je to po prostu dawaj jej to co jecie wy, z normalnych warzyw ze sklepu (nie umrze od nich wbrew temu co twierdzą osoby tutaj, naprawdę!), a nóż widelec jak odpuścisz to załapie. Mozesz sie skonsultowac z neurologopeda i ewentualnie zrobić badania na anemie ale to raczej opcjonalnie.
No i polecam wprowadzać ekologiczne mięsko": https://organic24.pl/category/mieso-ekologiczne-kurczak

Jak chociażby kurczaka z organic market
Dietetyk Aleksandra Kilen-Zasieczna
pt 12. 06. 2026, 11:51
Awatar użytkownika
Rozszerzanie diety dramat
To, co opisujesz, brzmi jak bardzo duże napięcie i zmęczenie i to już samo w sobie jest ważne, bo to nie jest „tylko rozszerzanie diety”, tylko codzienna sytuacja, która Cię mocno przeciąża.
U wielu dzieci w okolicach 8-12 miesiąca jedzenie bywa naprawdę trudne. I to nie dlatego, że coś jest nie tak, tylko dlatego, że to jest etap, w którym mleko nadal jest głównym źródłem energii; apetyt na stałe jedzenie bywa bardzo zmienny, a dziecko bardziej testuje, eksploruje, odrzuca niż naprawdę je posiłki.

To nie jest tak, że im bardziej się postarasz (lepsze warzywa, idealne produkty, więcej kombinowania), tym większa szansa, że dziecko zacznie jeść. Często jest wręcz odwrotnie - im więcej napięcia wokół jedzenia, tym większy opór po drugiej stronie. Nie dlatego, że robisz coś źle, tylko dlatego, że jedzenie przestaje być neutralne.

To, że córka „nie chce NIC”, w tym wieku bardzo często w praktyce oznacza: je mało, nieregularnie, wybiórczo, czasem tylko mleko i kilka kęsów. To nadal może być fizjologiczne jeśli rozwój i przyrosty są w normie.

Ale Twoje emocje są tu równie ważne jak jej jedzenie. Bo jeśli dochodzisz do punktu, w którym pojawia się krzyk w środku i napięcie, to znaczy, że ten system jest dla Ciebie za ciężki i warto go uprościć.

Może to być moment, żeby na chwilę odpuścić „idealne posiłki”; zejść do prostych, powtarzalnych rzeczy; dać sobie zgodę, że jedzenie ma być „doświadczeniem”, nie projektem do dopięcia.

Pamiętaj, że to naprawdę mija. U części dzieci szybciej, u części wolniej, ale ten etap jedzenia w chaosie i testowaniu nie trwa wiecznie.

Napisz, jak wygląda Wasz typowy dzień jedzenia (mniej więcej), to spróbuję pomóc Ci zobaczyć, gdzie można zdjąć z siebie trochę presji.
Pozdrawiam serdecznie!
Dietetyk Aleksandra Kilen-Zasieczna
pt 12. 06. 2026, 12:04
Awatar użytkownika
Rozszerzanie diety dramat
Ja trochę rozumiem ten komentarz „wyluzuj”, bo faktycznie u wielu dzieci działa to, że im mniej kombinowania, tym lepiej jedzą. Wspólne jedzenie, proste rzeczy z domowego talerza, to często jest bardzo dobry kierunek.

Ale jednocześnie to nie jest takie zero-jedynkowe.

Bo „dawaj to co jecie” brzmi super, tylko w praktyce:
- nie wszystko z dorosłego talerza nadaje się dla 10-miesięcznego dziecka,
- czasem trzeba coś po prostu lekko zmodyfikować (sól, konsystencja, kawałki),
- i nie każde dziecko od razu ogarnia kawałki - i to też jest OK.

Najważniejsze jest to, żeby znaleźć sposób jedzenia, który jest jednocześnie bezpieczny dla dziecka i możliwy do utrzymania na co dzień, bez dokładania sobie presji.