
Rozszerzanie diety


W jaki sposób rozszerzać dietę niemowlęcia? Ile wody powinno pić dziecko? Co podawać, gdy malucha męczą zaparcia? Na te i inne pytania chętnie odpowiedzą wam ekspert z poradni JeszFresh dietetyk online oraz doradca ds. żywienia HiPP.
Dietetyk Aleksandra Kilen-Zasieczna
Dietetyk Izabela Wójcik
Zadawanie pytań ekspertom lub włączenie się do dyskusji jest możliwe dopiero po zalogowaniu się w Klubie. Pytania zadajesz anonimowo (pod nickiem). Przed pierwszym zalogowaniem na Forum zostaniesz poproszony/a o zaakceptowanie ne-etykiety oraz o podanie swojego nicku.
Rozszerzanie diety
Cześć, mój maluszek ma teraz ponad 6 miesięcy, ale dopiero teraz zaczynam mu rozszerzać dietę. Wcześniej miałam wrażenie, że nie był gotowy. Nie siedział jeszcze, nie wykazywał chęci próbowania, itp. Trochę boję się, że to późno. Od czego w tej sytuacji zacząć. Dodam, że chciałabym rozszerzać dietę metodą BLW, ale Pani neurologopeda twierdzi, że łyżeczka też jest ważna. Jak to jest? Pozdrawiam.

Rozszerzanie diety
Cześć,
Przede wszystkim naprawdę nie brzmi to jak za późno. Bardzo dużo dzieci zaczyna rozszerzanie diety bliżej 6,5-7 miesiąca i samo to nie jest problemem. Fajnie, że obserwowałaś gotowość malucha, a nie tylko sztywno kalendarz
To, że wcześniej nie siedział, nie interesował się jedzeniem i nie był gotowy do próbowania, ma znaczenie. Rozszerzanie diety ma być dodatkiem do rozwoju, a nie wyścigiem „bo już powinien”.
A jeśli chodzi o BLW i łyżeczkę, to nie jest albo-albo
Bardzo często najlepiej sprawdza się po prostu elastyczne podejście. Dziecko może jeść kawałki do rączki i jednocześnie mieć kontakt z jedzeniem podawanym na łyżeczce. I nie chodzi nawet o karmienie, tylko o poznawanie różnych konsystencji i sposobów jedzenia.
Możesz spokojnie: podawać kawałki do samodzielnego chwytania, dawać gęstsze rzeczy na łyżeczce do przejęcia przez dziecko, czasem nakładać coś sama, jeśli widzisz, że ma ochotę.
Naprawdę nie trzeba wybierać jednej „jedynej słusznej” metody.
Na start skupiłabym się bardziej na spokojnym poznawaniu jedzenia niż na ilościach. Na początku często ważniejsze jest: dotykanie, rozgniatanie, lizanie, wyrzucanie na podłogę, niż realne jedzenie.
Możesz zacząć od prostych, miękkich produktów:
- gotowane warzywa (batat, marchewka, brokuł),
- miękkie owoce,
- kaszki/owsianki na wodzie,
- jajko,
- awokado,
- czy miękkie kawałki mięsa.
I najważniejsze naprawdę nie musisz „nadganiać”. Lepiej wejść w rozszerzanie diety spokojnie i bez presji niż próbować nadrabiać na siłę.
W razie pytań pisz śmiało!
Przede wszystkim naprawdę nie brzmi to jak za późno. Bardzo dużo dzieci zaczyna rozszerzanie diety bliżej 6,5-7 miesiąca i samo to nie jest problemem. Fajnie, że obserwowałaś gotowość malucha, a nie tylko sztywno kalendarz

To, że wcześniej nie siedział, nie interesował się jedzeniem i nie był gotowy do próbowania, ma znaczenie. Rozszerzanie diety ma być dodatkiem do rozwoju, a nie wyścigiem „bo już powinien”.
A jeśli chodzi o BLW i łyżeczkę, to nie jest albo-albo
Bardzo często najlepiej sprawdza się po prostu elastyczne podejście. Dziecko może jeść kawałki do rączki i jednocześnie mieć kontakt z jedzeniem podawanym na łyżeczce. I nie chodzi nawet o karmienie, tylko o poznawanie różnych konsystencji i sposobów jedzenia.Możesz spokojnie: podawać kawałki do samodzielnego chwytania, dawać gęstsze rzeczy na łyżeczce do przejęcia przez dziecko, czasem nakładać coś sama, jeśli widzisz, że ma ochotę.
Naprawdę nie trzeba wybierać jednej „jedynej słusznej” metody.
Na start skupiłabym się bardziej na spokojnym poznawaniu jedzenia niż na ilościach. Na początku często ważniejsze jest: dotykanie, rozgniatanie, lizanie, wyrzucanie na podłogę, niż realne jedzenie.
Możesz zacząć od prostych, miękkich produktów:
- gotowane warzywa (batat, marchewka, brokuł),
- miękkie owoce,
- kaszki/owsianki na wodzie,
- jajko,
- awokado,
- czy miękkie kawałki mięsa.
I najważniejsze naprawdę nie musisz „nadganiać”. Lepiej wejść w rozszerzanie diety spokojnie i bez presji niż próbować nadrabiać na siłę.
W razie pytań pisz śmiało!
Rozszerzanie diety
Dziękuję za poradę! Właśnie jesteśmy po wizycie u pediatry i okazało się, że mój syn jest na 3 centylu wzrostu i 25 centylu wagi. Mamy monitorować co miesiąc wzrost. Nie wiem co dalej i co w związku z tym, a co jak będzie poniżej 3 centyla, co wtedy? Nie zapytałam pediatry... Jeszcze pytał czym synek jest karmiony powiedziałam, że piersią i że powoli rozszerzamy dietę - bo faktycznie podaję mu pojedyncze produkty, ale raczej do rączki, albo ja trzymam a synek je, ale nie z łyżeczki - z łyżeczki średnio mu idzie. I lekarz tak jakby z ulgą powiedział, że to dobrze, że rozszerzam. Ale przecież te pierwsze produkty są w tak małych ilościach, że one nie dają mu dużo kalorii, czy się mylę? Będę wdzięczna za odpowiedź.

Rozszerzanie diety
Cześć,
Rozumiem Twoje obawy, bo kiedy pojawiają się centyle, łatwo o zamieszanie. Ale po pierwsze 3 centyl wzrostu i 25 centyl wagi same w sobie nie są diagnozą problemu. To po prostu punkt na siatce, a nie ocena, czy dziecko jest zdrowe czy nie. Dużo ważniejsze od samej liczby jest to, czy dziecko trzyma swój tor wzrastania (czyli czy rośnie mniej więcej równolegle do swojej krzywej, nawet jeśli jest nisko).
Dlatego lekarz mówi o kontroli za miesiąc - chodzi o obserwację trendu, nie jednego pomiaru.
Co do scenariusza „co jeśli spadnie poniżej 3 centyla” - wtedy zwykle pediatra:
- sprawdza, czy tempo wzrastania nadal jest adekwatne,
- ocenia karmienie i ilość mleka (to nadal główne źródło kalorii w tym wieku),
- czasem zleca dodatkową diagnostykę lub kieruje do poradni (np. gastroenterologicznej lub dietetycznej dziecięcej),
Jednak samo zejście poniżej 3 centyla nadal nie mówi jeszcze „coś jest nie tak”. Ważny jest kontekst i dynamika.
Druga ważna rzecz – to, co powiedział lekarz o rozszerzaniu diety, ma sens, ale nie dlatego, że te pierwsze produkty dostarczą kalorii. Masz rację: na tym etapie jedzenie stałe prawie nie pokrywa zapotrzebowania kalorycznego. Głównym źródłem energii nadal jest mleko (piersi lub modyfikowane).
Rozszerzanie jest po to, żeby dziecko uczyło się jedzenia; żeby stopniowo budowało umiejętność gryzienia, żucia i akceptacji konsystencji; żeby w kolejnych miesiącach mogło realnie zacząć zwiększać udział kalorii z jedzenia.
To jest proces.
To, że dziecko je głównie rękami i z Twoją pomocą, a łyżeczka idzie słabiej w tym wieku to nadal jest bardzo typowe. To nie jest sygnał, że coś robisz źle albo że metoda jest niewłaściwa.
Jeśli pediatra nie widzi niepokoju i mówi, że rozszerzanie jest dobre, to zwykle znaczy: idziemy w dobrą stronę, obserwujemy dalej.
Na ten moment najważniejsze rzeczy, które realnie mają wpływ na wzrost:
- skuteczność karmień mlecznych (czy dziecko je często i efektywnie),
- ogólny stan zdrowia i energia,
- i dopiero w tle spokojne rozszerzanie diety.
Napisz, jak wygląda u Was karmienie w ciągu dnia (ile mniej więcej karmień, jak noc, czy są długie przerwy) wtedy łatwiej będzie ocenić, czy coś warto delikatnie usprawnić.
Pozdrawiam serdecznie.
Rozumiem Twoje obawy, bo kiedy pojawiają się centyle, łatwo o zamieszanie. Ale po pierwsze 3 centyl wzrostu i 25 centyl wagi same w sobie nie są diagnozą problemu. To po prostu punkt na siatce, a nie ocena, czy dziecko jest zdrowe czy nie. Dużo ważniejsze od samej liczby jest to, czy dziecko trzyma swój tor wzrastania (czyli czy rośnie mniej więcej równolegle do swojej krzywej, nawet jeśli jest nisko).
Dlatego lekarz mówi o kontroli za miesiąc - chodzi o obserwację trendu, nie jednego pomiaru.
Co do scenariusza „co jeśli spadnie poniżej 3 centyla” - wtedy zwykle pediatra:
- sprawdza, czy tempo wzrastania nadal jest adekwatne,
- ocenia karmienie i ilość mleka (to nadal główne źródło kalorii w tym wieku),
- czasem zleca dodatkową diagnostykę lub kieruje do poradni (np. gastroenterologicznej lub dietetycznej dziecięcej),
Jednak samo zejście poniżej 3 centyla nadal nie mówi jeszcze „coś jest nie tak”. Ważny jest kontekst i dynamika.
Druga ważna rzecz – to, co powiedział lekarz o rozszerzaniu diety, ma sens, ale nie dlatego, że te pierwsze produkty dostarczą kalorii. Masz rację: na tym etapie jedzenie stałe prawie nie pokrywa zapotrzebowania kalorycznego. Głównym źródłem energii nadal jest mleko (piersi lub modyfikowane).
Rozszerzanie jest po to, żeby dziecko uczyło się jedzenia; żeby stopniowo budowało umiejętność gryzienia, żucia i akceptacji konsystencji; żeby w kolejnych miesiącach mogło realnie zacząć zwiększać udział kalorii z jedzenia.
To jest proces.
To, że dziecko je głównie rękami i z Twoją pomocą, a łyżeczka idzie słabiej w tym wieku to nadal jest bardzo typowe. To nie jest sygnał, że coś robisz źle albo że metoda jest niewłaściwa.
Jeśli pediatra nie widzi niepokoju i mówi, że rozszerzanie jest dobre, to zwykle znaczy: idziemy w dobrą stronę, obserwujemy dalej.
Na ten moment najważniejsze rzeczy, które realnie mają wpływ na wzrost:
- skuteczność karmień mlecznych (czy dziecko je często i efektywnie),
- ogólny stan zdrowia i energia,
- i dopiero w tle spokojne rozszerzanie diety.
Napisz, jak wygląda u Was karmienie w ciągu dnia (ile mniej więcej karmień, jak noc, czy są długie przerwy) wtedy łatwiej będzie ocenić, czy coś warto delikatnie usprawnić.
Pozdrawiam serdecznie.